Węglowy „jakośtobędzizm”. W…

Węglowy „jakośtobędzizm”. W polskim górnictwie jest jeszcze sporo trupów w szafach

Każda próba reformy tej branży przeprowadzana była w momencie, gdy strop całował spąg, jak mawiają górnicy po silnych podziemnych wstrząsach, czyli gdy w wyrobisku sufit spotka się z podłogą. Tu rządzącym taki węglowy sufit musi spaść na głowę, by dostrzegli górnicze problemy. Z drugiej strony każdy łasi się do związków zawodowych, które w tym sektorze są najsilniejsze w Polsce. Nie wiem, czy istnieje inna branża, w której uzwiązkowienie przekracza 100%. Można? Można. Byle opłaty składek się zgadzały.

W Polsce, gdzie wciąż prawie 80%. energii elektrycznej produkujemy z węgla brunatnego i kamiennego, przy czym znakomitą większość z tego ostatniego, sytuacja kopalń ma bezpośredni związek z sytuacją energetyki. Popatrzmy tylko na ostatnią kadencję PiS-u oraz dwie poprzednie kadencje PO-PSL, żeby już nie wgłębiać się w prehistorię.

Gdy podczas kadencji poprzedniego rządu w 2011 r. padł niekwestionowany rekord importu węgla do Polski na poziomie prawie 15 mln ton, ówczesna opozycja głośno nawoływała do natychmiastowych działań. (…) Rekord w imporcie padł jednak w 2018 r. Do Polski przyjechało niemal 20 mln ton węgla kamiennego, w tym 13,5 mln ton z Rosji. Warto przypomnieć, że to właśnie PiS ustami Mariusza Błaszczaka mówił przed wyborami w 2015 r., że węgiel z Rosji jest gorszej jakości niż polski i trzeba wprowadzić na niego embargo.
Dziś PiS twierdzi, że węgiel z Rosji ma dobre parametry, a o embargu od dawna milczy. Politycy chyba wreszcie zdali sobie sprawę z faktu, że takie działanie, biorąc pod uwagę ograniczenia narzucane przez Światową Organizację Handlu, jest nierealne.

Sytuacja polskich kopalń odbiła się na energetyce, ale i na koksownictwie, w przemyśle stalowym. Część krajowej produkcji węgla kamiennego to właśnie węgiel koksujący, z którego robi się koks będący bazą do produkcji stali. Za przykład może posłużyć Jastrzębska Spółka Węglowa, która jest największym w UE producentem węgla koksowego. Gdy jej kopalnie przestawały pracować, np. przed giełdowym debiutem w 2011 r. (chyba jedyny raz w historii nieuprawnieni ustawą pracownicy dostali akcje spółki!), odbiorcy paliwa tracili cierpliwość. Tym sposobem na przykład ArcelorMittal Poland będący właścicielem największej w Europie koksowni Zdzieszowice znacząco zwiększył dostawy z zagranicy, co wpłynęło na większy import węgla kamiennego. Sytuacja powtórzyła się w 2015 r., gdy w JSW doszło do burd, a w konsekwencji brutalnej interwencji policji.

Energetyka stała się głównym sponsorem kopalń, bo bez jej miliardów nie powstałaby Polska Grupa Górnicza – same obligacje, których spłata zaraz się zacznie, nie podniosłyby jej do pionu kolosa na glinianych nogach. (..) Nawiasem mówiąc, Energa i Enea słono zapłacą za nowy blok w Ostrołęce (1000 MW), chyba że zostanie zasilany przez rosyjski węgiel. Mimo wydania NTP (Notice to Proceed, czyli polecenie rozpoczęcia prac) w grudniu 2018 r. finansowanie wciąż nie jest domknięte, a to naprawdę swoisty fenomen. Elektrownia widmo ma się jednak dobrze, głównie na papierze. Jednak wydaje się, że tym faktem też nikt się nie przejmuje.

Warto pamiętać, że w tej kadencji Komisji Europejskiej cele klimatyczne będą jeszcze bardziej ambitne. Polska polityka w ogóle do nich nie przystaje. Decyzje w sektorze węglowym i energetyce opartej na węglu są pilne i konieczne. Jeżeli nie zostaną podjęte, znowu będziemy hamulcowym zmian, a to się nam pod żadnym względem nie opłaci.

#energetyka #gornictwo #polska #gospodarka #polityka #klubjagiellonski